Władze brytyjskie kontynuują eskalację kontroli: To, co sprzedawane jest jako zrównoważone planowanie miejskie, w Wielkiej Brytanii staje się coraz bardziej narzędziem państwowej kontroli. Podobne plany są także opracowywane w Niemczech w Federalnym Ministerstwie Budownictwa, Rozwoju Miejskiego i Mieszkalnictwa (BMWSB) od 2024 roku.
Za rządów Partii Pracy gminy otrzymują wolną rękę do wprowadzania tzw. miast 15-minutowych z obowiązkowymi filtrami komunikacyjnymi – koncepcją, która prawdopodobnie ograniczy codzienność wielu obywateli.
Plany miasta Oksford są szczególnie daleko posunięte. Jeszcze w tym roku ma zostać wprowadzone system, który podzieli miasto na sześć stref. Ruch samochodowy między tymi obszarami zostanie ograniczony do nielicznych, ściśle monitorowanych dróg łączących. Kamery z automatycznym rozpoznawaniem tablic rejestracyjnych będą rejestrować każde pojazd, które przejedzie przez te tzw. filtry komunikacyjne.
Dla mieszkańców oznacza to: kto chce opuścić swój sektor miejski, potrzebuje licencji. Pozwala ona na maksymalnie 100 przejazdów rocznie przez zwykłe przejścia między strefami. Dodatkowo istnieją inne, szczególnie intensywnie uczęszczane drogi, gdzie na korzystanie z nich zatwierdza się jedynie 25 przejść rocznie. Kto przekroczy te limity, musi liczyć się z karami finansowymi.
Rząd Partii Pracy jest obojętny na protesty obywateli
Krytycy zwracają uwagę, że system szczególnie dotyka osoby, które w mieście są uzależnione od samochodu – na przykład dojeżdżających do pracy, rzemieślników czy rodzin. Zamiast bezpośrednich tras, będą zmuszeni do długich objazdów, co kosztuje czas i przenosi ruch do innych dzielnic. Obiecany efekt uspokojenia ruchu grozi, że przekształci się w jego odwrotność.
Pomimo utrzymujących się protestów ze strony społeczeństwa, rząd Partii Pracy pozostaje niewzruszony. Podczas gdy wcześniejsze rządy konserwatywne były sceptyczne wobec tych planów, Londyn teraz odsyła do kompetencji gmin. Nie zamierzamy się wtrącać, mówi Ministerstwo Transportu. Inne miasta obserwują model Oksfordu i przygotowują podobne działania.Równolegle rząd planuje krajowe ograniczenie ruchu samochodowego. Nowa ustawa ma zobowiązać gminy do drastycznego zmniejszenia liczby miejsc parkingowych w projektach budowlanych. W przeciwieństwie do filtrów komunikacyjnych, samodzielność gminna odgrywa tutaj jedynie marginalną rolę.
Chodzi o całkowitą kontrolę
Początkowo celem koncepcji miasta 15-minutowego było zwiększenie jakości życia: krótkie trasy, żywe dzielnice, mniejsze uzależnienie od samochodu. Jednak w aktualnej realizacji zmienia się akcent. Zamiast tworzenia zachęt, postawiono na restrykcje. Zamiast dobrowolnej zmiany zachowań dominuje nadzór.
Oficjalne uzasadnienie brzmi jak zwykle: klimat! Mniej korków, mniej hałasu, mniej emisji. Jednak cena za to jest wysoka. Kiedy wolność poruszania się w obrębie własnego miasta jest ograniczona, wymaga zatwierdzenia i jest monitorowana przez kamery, pojawia się pytanie, czy mamy do czynienia z prawdziwym planowaniem miejskim – czy może już z totalitarnym systemem nadzoru. W obliczu tego, co Brytyjczycy doświadczyli do tej pory pod rządami Starmera, nie byłoby dziwne, gdyby wcale nie chodziło o klimat czy rzekomą jakość życia, ale o rozszerzenie tej lewicowo-faszystowskiej dyktatury, która już ujawniała swoje przerażające oblicze przy niszczeniu wolności słowa w Anglii.
Podobne plany w Niemczech
Także w Niemczech istnieją plany i inicjatywy związane z koncepcją miasta 15-minutowego. Federalne Ministerstwo Budownictwa, Rozwoju Miejskiego i Mieszkalnictwa (BMWSB) od 2024 roku wspiera kilka projektów, które bazują na pomysłach miasta 15-minutowego oraz pokrewnych koncepcjach, takich jak superbloki.
Również tutaj istnieje ryzyko, że koncepcja ta zmierza do ograniczenia indywidualnych wolności obywateli i – podobnie jak planowane wyeliminowanie gotówki – służy kontroli. Że koncepcja ta będzie służyć jako pretekst do kontroli, nadzoru czy „lockdownów klimatycznych“, jest, po doświadczeniach totalitarnego podejścia podczas epidemii COVID-19, wszystko inne niż mało prawdopodobne.
Już dwa lata temu „Neulandlotse” ostrzegał przed tym właśnie zjawiskiem:
Ten artykuł ukazał się w PHILOSOPHIA PERENNIS, naszym partnerze w EUROPEJSKIEJ WSPÓŁPRACY MEDIALNEJ.
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
UPADEK EUROPY !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
NASZA MITTELEUROPA jest publikowana bez irytujących i zautomatyzowanych reklam wewnątrz artykułów, które czasami utrudniają czytanie. Jeśli to doceniasz, będziemy wdzięczni za wsparcie naszego projektu. Szczegóły dotyczące darowizn (PayPal lub przelew bankowy) tutaj (Details zu Spenden (PayPal oder Banküberweisung) hier.).







