Trudno przebić tę absurdalność, jaką można dostrzec w niedawnym wyroku niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, gdyby „wykształcony Niemiec” nie był już przyzwyczajony do różnych spraw związanych z przestępczością migracyjną.
To chyba ma być żart: wyrok określony jako „twardy i zdecydowany”.
BGH niedawno orzekł, że salaficki Afgańczyk musi nosić elektroniczną obrożę. To, że wyrok ten uznawany jest za twardy i zdecydowany, jeszcze raz podkreśla, w jak absurdalnych warunkach obecnie żyje się w Niemczech.
Afgańczyk nie tylko jest znanym zagrożeniem, jego wniosek o azyl został ostatecznie odrzucony w 2000 roku. Całe 26 lat później, jako salaficki zagrożenie bez prawa do azylu, wciąż przebywa w Niemczech i stanowi stałe zagrożenie dla społeczeństwa.
Czołowa pozycja w radykalno-islamistycznej scenie.
Według policji od 2016 roku znany jest w radykalno-islamistycznej scenie, gdzie zajmuje „liderującą” pozycję. Już w 2020 roku rozpoczęto wobec niego śledztwo w związku z przygotowaniem zamachów dla Islamskiego Państwa. Dwa lata później postępowanie zostało, jak można się było spodziewać, umorzone.
W listopadzie 2022 roku zagrożono mu deportacją, po tym jak urząd ds. cudzoziemców stwierdził „szczególnie poważne zainteresowanie wydaleniem” i nałożył bezterminowy zakaz wjazdu i pobytu. Z uzasadnienia wynikało, że Afgańczyk stanowi istotne zagrożenie dla demokratycznego porządku. W dodatku nałożono zakaz kontaktowania się z określonymi osobami oraz ograniczenie pobytu, zgodnie z którym nie mógł swobodnie opuszczać wyznaczonego przez władze obszaru.
Decyzja o deportacji została ponownie uchylona.
Pod koniec 2025 roku sąd w Darmstadt przyznał mu tymczasową ochronę prawną przed wydaleniem i zakazem wjazdu.
Jednak ograniczenie pobytu oraz zakaz kontaktu pozostały „bezzębnymi”. Ponadto od 2022 roku wielokrotnie nakazywano, by mężczyzna nosił elektroniczną obrożę. Wobec kolejnego przedłużenia tej decyzji, salaficki Afgańczyk skutecznie złożył skargę na początku roku. „Z doświadczenia” można przypuszczać, że udzieliła mu pomocy jedna z niezliczonych organizacji pozarządowych.
OLG we Frankfurcie ponownie uchylił więc to zarządzenie, uzasadniając, że obroża mogła być nałożona tylko wtedy, gdy istniało poważne prawdopodobieństwo wystąpienia szkody, wyraźnie tuż przed momentem, gdy ktoś zamierza odpalić ładunek wybuchowy, wjechać w tłum ludzi lub chwycić za nóż.
„Utrwala salafickie, ultrakonserwatywne rozumienie islamu”.
BGH przynajmniej uchylił ten absurdalny wyrok. Wyjaśnił, że w przypadkach terroryzmu obowiązują mniejsze standardy dla nałożenia obroży. Jak niebezpieczna jest sytuacja, nie zależy tylko od tego, jak prawdopodobne jest powstanie szkody, ale także od tego, jak wielką szkoda może być. Mężczyzna przedstawia „utwalone salafickie, ultrakonserwatywne rozumienie islamu”, konsumował propagandę dżihadystyczną i IS oraz odrzuca demokratyczny porządek prawny.
- Miał mieć kontakt z osobami zajmującymi się używaniem dronów do transportu ładunków wybuchowych,
- na jego telefonie znaleziono plik z instrukcją budowy bomby,
- przez pewien czas miał przechowywać broń palną w domu.
- Podczas przeszukania odkryto również zabroniony nóż.
„Tyka bomba czasowa” prawnie chroniona.
To, że niemieckie sądy nie tylko uniemożliwiają deportację takiej tykającej bomby czasowej, ale także uważają obrożę za przesadny środek, pokazuje cały absurd sytuacji prawnej w tym kraju. Swoją drogą, Afgańczyk miał również krótki kontakt z organizacją pomocową „Violence Prevention Network”, podobnie jak zamachowiec z Berlina, Abdul Ballout, chociaż również bezskutecznie.
BGH nie nakazał, jak można się spodziewać, aby afgański zagrożony został w końcu deportowany. Obroża, którą teraz musi nosić po długotrwałym procesie sądowym, w rzeczywistości nic nie pomaga w zapobieganiu zamachowi terrorystycznemu. Informuje jedynie władze o jego miejscu pobytu, ale nie o tym, co tam robi.
Czy składa bombę, czy zdobywa broń, oczywiście nie da się tego określić. Wręcz przeciwnie, władze muszą zainwestować znaczny czas, aby monitorować taką osobę, która od ponad ćwierć wieku nie powinna już przebywać w Niemczech.
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
U P A D E K E U R O P Y !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)






