Ein deportowany przestępca już uważany jest za sukces, podczas gdy sądy coraz bardziej wstrzymują deportacje. Nowe wyroki z Europy jeszcze bardziej podnoszą poprzeczkę. To sprawia, że państwo prawa wygląda jak system, który się blokuje.
„Indywidualne rozpatrywanie”: lewicowo-zielona sprawiedliwość – sędziowie UE uniemożliwiają remigrację
To ogromny sukces, który może pochwalić się Niemcy. Po raz kolejny deportowano (w liczbach: 1) syryjskiego przestępcę z Niemiec. Jeśli w tym tempie pójdziemy dalej, to krótko po objawieniu Jana będzie można powiedzieć, że przynajmniej ciężcy przestępcy zostali remigrowani do swoich ojczyzn.
Sędziowie blokują remigrację
Jednak być może ten proces jeszcze się wydłuży, ponieważ kilka wyroków z niedawnej przeszłości zasadniczo utrudnia deportację obcokrajowców. W sierpniu 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił, że ustalenie bezpiecznych krajów pochodzenia nie uwolni państwa od obowiązku indywidualnego sprawdzenia, czy osoba z danego regionu jest narażona na bezpośrednie, realne i udowodnione zagrożenie.
Czy sądy celowo formułują nierealistyczne przeszkody, aby zapobiec deportacjom?
Na władze czeka nieznany dotąd poziom biurokracji, które w razie wątpliwości będą bardziej skłonne do rezygnacji niż do podejmowania się tych męczących zadań. Tutaj niezależność państw członkowskich ponownie jest sabotowana przez prawników z daleka, których decyzje coraz bardziej przypominają działania motywowane ideologicznie. Ich ukierunkowanie na tzw. osoby ubiegające się o ochronę jest oczywiste, paragrafy wydają się już nie służyć rodzimym obywatelom, a głównie imigrantom. Już Europejski Trybunał Praw Człowieka interweniował kilkakrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat, gdy na przykład Dania chciała twardo postawić sprawę. Pod pretekstem rzekomych naruszeń praw człowieka pozwani szybko uzyskali rację, co narażało sąd na oskarżenia o przewagę, blokady i zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego.
UE podważa swoją własną autorytet
Kilka rządów już ogłosiło, że w przyszłości zignorują takie decyzje. Autorytet Unii Europejskiej słabnie, ponieważ instytucje działają przeciwko woli większości społeczeństwa. Również na poziomie krajowym sytuacja wydaje się być nieprzejrzysta. Najwyżsi urzędnicy w Lipsku wydłużają procedury z powodu wątpliwości, czy obowiązkowy do opuszczenia kraj imigranci będą rzeczywiście wolni od represji i ucisku. Tutaj i tam wydaje się, że przeszkody są stawiane na drodze. Uprawnienia obcokrajowców zdają się zyskiwać na sile. Z pomocą NGO starają się przejść przez wszystkie instancje, często natrafiając na sutanny z zielonymi pelerynami. To partia Banaszaka i Brantnera chętnie pomaga imigrantom uniknąć powrotu do domu w ostatniej chwili.
Kiedy państwo prawa prowadzi do absurdu
Ich lekceważenie lokalnej integralności, która uosabia się w Robertcie Habecku, przeniknęło już do władzy sądowniczej. Co pozostaje do zrobienia, jeśli chcemy się przeciwstawić upolitycznionemu wymiarowi sprawiedliwości? Kto nie waży już w dobrach i złych losach demokratycznego suwerena, nie działa w imieniu ludu, nie może się dziwić, gdy wyroki są pomijane. Państwo prawa nie jest celem samym w sobie, ma służyć ludziom na miejscu. System jest już przeciążony, zasoby się wyczerpały, a nadmierne zadłużenie staje się faktem, ponieważ nie możemy ani nie chcemy ratować świata. Musi być koniec z tym idealizmem, z utopią miłości bliźniego, z ciągłym różnicowaniem ustaw i przepisów.
Zafałszowane liczby wypaczają debatę
Również Dobrindt i Merz nie zrobili wielkiego kroku naprzód. Statystyka z ubiegłego roku mogła być dumnie prezentowana tylko dlatego, że w zewnętrznym obrazie łączenie rodzin, jak również wnioski o dalszą ochronę, przekazy i sprawy dublińskie były brane pod uwagę w minimalnym stopniu, częściowo wyłączane z obliczeń lub po prostu pomijane. Nadal pozostaje wyraźny wzrost liczby migrantów. Podobnie jak w przypadku inflacji, spadek wcale nie oznacza, że liczba uchodźców w kraju maleje. Wzrost ten tylko nieco zwolnił, a wciąż importujemy całe wielkie miasta z różnych stron świata. Problemy z lokalnymi i wykwalifikowanymi pracownikami to najmniejszy problem, zamiast tego nasze efekty przyciągają poszukiwaczy lepszego życia z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dopiero gdy „chleb, łóżko i mydło” staną się normą, strumienie powinny rzeczywiście zmaleć.
Artykuł jest wynikiem naszej współpracy z Der Status
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
UPADEK EUROPY !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
NASZA MITTELEUROPA jest publikowana bez irytujących i zautomatyzowanych reklam wewnątrz artykułów, które czasami utrudniają czytanie. Jeśli to doceniasz, będziemy wdzięczni za wsparcie naszego projektu. Szczegóły dotyczące darowizn (PayPal lub przelew bankowy) tutaj (Details zu Spenden (PayPal oder Banküberweisung) hier.).







