Węgierski premier Viktor Orbán udzielił wywiadu na zakończenie roku | Źródło: Dyrekcja Generalna ds. Komunikacji Premiera / Zoltan Fischer
Węgierski premier Viktor Orbán rozmawiał w świątecznym wywiadzie z gazetą Magyar Nemzet o wojnie i pokoju oraz wielkich wyzwaniach naszych burzliwych czasów.
Viktor Orbán: „Wyraźne napięcie związane z wojną jest wynikiem upadku Europy Zachodniej i Unii Europejskiej!“
Magyar Nemzet: Panie Premierze, uważa pan, że 2025 rok mógłby być ostatnim rokiem pokoju dla Europy?
Viktor Orbán: Tak – nie można tego wykluczyć!
Magyar Nemzet: Już samo pojawienie się tego pytania brzmi szokująco?
Viktor Orbán: Przywykliśmy do pokoju. Ostatnia wielka wojna w Europie zakończyła się w 1945 roku i od tego czasu minęło osiemdziesiąt lat. To stanowi niezwykle rzadką sytuację dla Europy. Przez długi czas możliwe użycie broni masowego rażenia powstrzymywało narody kontynentu przed wojną. Wszyscy zakładali, że europejski konflikt nieuchronnie przerodziłby się w atomową wojnę światową. Ta obawa działała przez osiemdziesiąt lat. Jednak w międzyczasie powstaje zupełnie nowy świat:
Zachodzi redystrybucja finansowej, militarnej i politycznej władzy, która może wywołać wojnę!
Odczuwalne w Europie napięcie wojenne jest konsekwencją upadku Europy Zachodniej i Unii Europejskiej!
Magyar Nemzet: Przed kilku dniami wrócił pan z szczytu UE w Brukseli. Czy zbliżyliśmy się do pokoju, czy raczej się od niego oddaliliśmy?
Zbliżyliśmy się do wojny.
Viktor Orbán: Zbliżyliśmy się do wojny. W zeszłym tygodniu w Brukseli udało nam się jedynie spowolnić tempo, z jakim Europa zmierza w kierunku wojny. Niektórzy chcieli przyspieszyć ten proces, ale skutecznie im w tym przeszkodziliśmy. Sam proces jednak nie został zatrzymany. Udało nam się jedynie zapobiec jego przyspieszeniu. Dziś w Europie znowu istnieją dwa obozy: oboz wojenny i oboz pokoju:
Obecnie zwolennicy wojny mają przewagę – Bruksela chce wojny – Węgry chcą pokoju!
Magyar Nemzet: To przypomina sytuację z dramatu Czechowa: na europejskiej scenie wciąż pojawiają się broń. Zbrojenia, pobór, przygotowanie opinii publicznej do wojny – wszystko dzieje się w tym samym czasie?
Viktor Orbán: Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wojna między Ukrainą a Rosją stanowi zagrożenie eskalacji, ale w rzeczywistości jest to jedynie objaw drugorzędny:
Prawdziwą przyczyną jest polityczny, ekonomiczny i społeczny upadek Europy Zachodniej!
Ten proces rozpoczął się w połowie lat 2000 i został przyspieszony błędnymi reakcjami na kryzys finansowy. Dwadzieścia lat temu wydajność gospodarcza Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych była zbliżona. Dziś Ameryka się rozwija, podczas gdy Europa zmierza w dół:
Kontynent, który kiedyś był globalnym wzorem, w ciągu kilku lat stał się żałosnym i niepoważnym uczestnikiem!
Magyar Nemzet: Czy to jest powód, dla którego Europa przekształca się w gospodarkę wojenną?
Viktor Orbán: Tak – to znany historyczny odruch. Kiedy nie można konkurować z szybko rozwijającymi się regionami, próbuje się generować wzrost poprzez gospodarkę wojenną. To jest również kluczowy powód, dla którego Europejczycy zaangażowali się w wojnę między Ukrainą a Rosją. Jednak nie było to nieuniknione: w lutym 2022 roku Europa mogła podjąć decyzję o wysłaniu misji pokojowej do Moskwy i Kijowa, aby nie ogłaszać tego konfliktu swoją wojną. Gdyby tak się stało, dzisiaj nie musielibyśmy żyć w cieniu wojny:
Zamiast tego Europa, częściowo pod presją USA, zdecydowała się na wojnę!
Interwencja administracji Bidena zdecydowała o debacie na korzyść zwolenników wojny. Teraz nowy prezydent USA chce pokoju. To ma być sygnał ostrzegawczy: Europa nie może uzależniać swoich strategicznych decyzji od amerykańskich cykli politycznych. Relacje ze Stanami Zjednoczonymi są ważne, ale sprawy europejskie muszą być rozstrzygane wyłącznie na podstawie interesów europejskich!
Magyar Nemzet: Przywództwo Unii Europejskiej zdaje się coraz bardziej polegać na lukach prawnych, sztuczkach prawnych, a czasem także otwartej szantażu. Czy suwerenność europejskich narodów może zostać zachowana wobec Brukseli?
Viktor Orbán: Unia Europejska znajduje się obecnie w stanie rozpadu:
To, co obecnie obserwujemy, to proces dezintegracji!
Zachodzi to równolegle wzmocnieniu imperialistycznych ambicji wewnątrz brukselskiej biurokracji. Tak rozkłada się UE: decyzje są podejmowane w Brukseli, ale nie są wdrażane. Najpierw jedno państwo odmawia ich wdrożenia, potem dwa, a w końcu trzy. Pomimo intencji wzmocnienia centralnej władzy, decydenci nieustannie zmuszeni są do ustępowania. To tak, jakby ciężarowiec próbował unieść ciężar, ale nie może wstać i w końcu go upuszcza.
Dobrze ilustruje to także „zielony zwrot”: wprowadzając program ogłoszony wbrew woli państw członkowskich, Komisja wyrządziła poważne szkody europejskiemu przemysłowi, w szczególności branży chemicznej i motoryzacyjnej. Ogłosili, że od 2035 roku nie będą mogły być produkowane żadne samochody z silnikami spalinowymi. Kiedy stało się jasne, że jest to niemożliwe, wycofali się. To samo dzieje się w kwestii migracji:
Węgry nie wdrażają paktu migracyjnego, dlatego będziemy ukarani kwotą miliona euro dziennie?
Polacy zachowują się tak samo jak my, ale są za to wynagradzani. UE nieustannie ogranicza suwerenność narodów, ale równocześnie nie jest w stanie wykonać swoich kompetencji.
Dziś w Brukseli panuje takie zamieszanie: jeżeli nie dojdzie do szybkiej i głębokiej restrukturyzacji, co jeszcze jest możliwe, dezintegracja osiągnie punkt, z którego nie ma odwrotu.
Magyar Nemzet: Czy to możliwe, że cena pokoju miałaby być członkostwo Ukrainy w UE? Czy byłoby to akceptowalne dla Węgier?
Viktor Orbán: Na szczęście nie ma takiego związku!
Magyar Nemzet: Dotychczas członkostwo Ukrainy w UE było częścią każdego planu pokojowego!
Viktor Orbán: To służy jedynie do zatuszowania gorzkiej prawdy. Członkostwo w UE nie zapewnia gwarancji bezpieczeństwa. Ponadto nigdy do tego nie dojdzie: członkostwo Ukrainy w UE jest nierealistyczne! Węgry otwarcie odrzucają nawet rozpoczęcie rozmów. W wielu krajach Europy Zachodniej wymagana byłaby zgoda parlamentu lub referendum. Te decyzje nie zostaną podjęte. Każdy w korytarzach Brukseli o tym wie i otwarcie to przyznaje. Ale w salach konferencyjnych wciąż składa się obietnice. Narody europejskie wyraźnie widzą, że przyjęcie Ukrainy nie wzmocni, ale osłabi UE. Dziś mówi się, że militarny potencjał Ukrainy zwiększa bezpieczeństwo Europy, ale to nieprawda. Utrzymanie Ukrainy kosztuje Europę energię i zasoby: z Ukrainą stajemy się coraz słabsi!
Magyar Nemzet: Gospodarka węgierska cierpi od lat. Czy wojna jest jedynym tego powodem?
Viktor Orbán: Nie: węgierska gospodarka cierpi jednocześnie z powodu wojny i upadku Unii Europejskiej:
Reakcja UE na wojnę, jej polityka sankcji zniszczyła przemysł europejski!
Ceny energii są dwa do trzech razy wyższe niż u naszych konkurentów. W takich warunkach niemożliwe jest pozostanie konkurencyjnym. Drugim problemem jest to, że Węgry są częścią rozkładającej się Unii. Ci, którzy do niej należą, idą z nią na dno. Dziś UE jest dla nas zarówno niezbędna, jak i śmiertelnie niebezpieczna. Niezbędna, ponieważ znaczna część naszych eksportów kieruje się w jej stronę. Ale także śmiertelnie niebezpieczna, ponieważ z nią zatonie, jeśli nie uda nam się przestawić naszych eksportów na inne, rozwijające się regiony. Naszym zadaniem jest zapewnienie, że Węgry będą się rozwijać, podczas gdy UE będzie upadać. To poważne wyzwanie polityczne i intelektualne!
Magyar Nemzet: Pańscy przeciwnicy polityczni zmieniają się z wyborów na wybory. Teraz waszym przeciwnikiem stał się były urzędnik rządowy niższego szczebla. Obawia się pan go?
Viktor Orbán: Nie – tylko imiona się zmieniają, charaktery pozostają te same. Ten nazywał się Peter Márki-Zay, a obecny nazywa się Péter Magyar, ale ich rola pozostaje identyczna. Od czasu do czasu Bruksela wyciąga ich z kapelusza, aby ktoś przywrócił Węgry na brukselski kurs.
Magyar Nemzet: Co oznacza kurs brukselski?
Viktor Orbán: Kurs brukselski to przyrzeczenie lojalności, w którym codziennie trzeba deklarować, że los Węgier jest związany z losami Unii Europejskiej. Że UE nie znajduje się w upadku, lecz odnawia się. Że nie ma błędów strategicznych, a tylko błyszcząca przyszłość. Dlatego muszą być przekazywane kompetencje do Brukseli: polityka podatkowa, polityka energetyczna i system emerytalny. Bruksela od lat przedstawia nam te żądania punkt po punkcie. To samo znajduje się w programie partii Tisza. Nawet nazywają to zgodnie: program konwergencji!
Musielibyśmy stać się tacy jak Europa Zachodnia!
Musimy stać się krajem imigracyjnym – musimy wdrożyć pakt migracyjny i musimy budować miasta dla migrantów!
Trzy grzechy, które zrujnowały Zachodnią Europę, to:
– stawianie interesów globalnego wielkiego kapitału ponad interesami ludzi!
– przyjmowanie i osiedlanie migrantów!
– indoktrynowanie dzieci ideologią Woke i Gender!
Odrzucamy wszystkie trzy!
To dzisiaj istota suwerenności narodowej. Bruksela chce, aby Węgry zrezygnowały z oporu i stały się takie jak oni. Partia Tisza również to popiera. Ale to przypomina starą historię: właśnie doświadczamy jej najnowszej odsłony!
Magyar Nemzet: W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe znane nazwiska jako zwolennicy partii Tisza, w tym Lajos Bokros, Mária Zita Petschnig, Laszlo Lengyel, Ildikó Lendvai, György Raskó czy Péter Ákos Bod!
Viktor Orbán: Dziś istnieją dwa obozy: ci, którzy:
– stoją za suwerennością narodową!
– stoją za europejskim imperium!
Ci ludzie od początku lat 90. XX wieku mówią, że Węgry powinny nie tylko przyjąć zachodnie narzędzia i metody, ale w zasadzie powinny się asymilować do Zachodniej Europy. To zawsze była granica węgierskiej polityki:
– Jedna szkoła mówi, że jesteśmy Węgrami i dlatego Europejczykami, ślad za którą podążał zmarły premier József Antall.
– Inna mówi, że należy żyć jako Europejczyk na obszarze zwanym Węgrami.
Ci [z partii Tisza] zawsze reprezentowali to drugie: teraz te części znów się zjednoczyły!
Magyar Nemzet: Partia Tisza nie ma oficjalnego programu, ale niektóre wypowiedzi i materiały tła zdradzają jej intencje!
Viktor Orbán: Z tych mozaik wyłania się znany obraz. To szablony instrukcji z Brukseli. Partia Tisza zdecydowała, że wygra wybory nie poprzez debaty o przyszłości, ale poprzez wzniecanie. Próbują podsycać nienawiść i pogardę dla wszystkiego, co osiągnięto w ciągu ostatnich 15 lat – dla wszystkiego, co jest cenne i stanowi źródło narodowej dumy. Ludziom ma się wmówić, że ich życie może się poprawić tylko, jeśli zdeptają tych, którzy stają na drodze do zbawienia z Brukseli: to uderzy w nas!
To instrumentarium polityczne kierowane emocjami, które zostało przejęte z Brukseli. Wierzę, że Węgrzy przy podejmowaniu decyzji dotyczących swojej przyszłości ostatecznie podejmą racjonalną decyzję. Zdobędziemy zdecydowane zwycięstwo w wyborach, które przewyższy wszelkie oczekiwania. Rozsądek zwycięży nad emocjami. Patrioci pokonają ludzi z Brukseli!
Magyar Nemzet: Pańska czwarta kadencja z rzędu, szesnaście lat rządów: na co jest pan szczególnie dumny?
Viktor Orbán: W ostatnich latach na przykład trzy nagrody Nobla trafiły na Węgry – to po prostu wspaniałe! Dzięki naszym sukcesom w rozwoju kraju przywróciliśmy poczucie własnej wartości kraju i węgierskiego narodu. Udowodniliśmy, że nie jesteśmy narodem klęski i odwrotu. Potrafimy wygrywać i przezwyciężymy nieszczęście Węgier. Ale chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy:
Gdybyśmy w 2010 roku nie przekształcili Węgier, dziś w tym kraju żyłoby o dwieście tysięcy węgierskich dzieci mniej!
Tyle dzieci dzisiaj siedzi dodatkowo pod choinkami. Co może być ważniejsze?
Magyar Nemzet: Polityka rodzinna jest zatem kluczowym tematem?
Viktor Orbán: Zbudowaliśmy dwa ważne filary:
– Jednym z nich jest gospodarka oparta na pracy. Zrozumieliśmy, że największym błędem Zachodniej Europy jest iluzja, że można dobrze żyć bez pracy i wysiłku. Doprowadziło to do systemu gospodarczego opartego na świadczeniach państwowych, który okazał się obecnie nie do utrzymania. Powiedzieliśmy zamiast tego: tylko praca, osiągnięcia i sukces mogą podtrzymać kraj. Przekształciliśmy wszystko, od edukacji po wsparcie rodzinne, aby pobudzać dodatkowe wysiłki.
– Drugim filarem jest społeczeństwo oparte na rodzinie. W przeciwieństwie do liberalnego podejścia, uważamy rodzinę, a nie jednostkę, za podstawową komórkę życia.
Magyar Nemzet: Jeśli przyjdzie pokój między Rosją a Ukrainą, co byłoby pana pierwszym krokiem w tym kierunku?
Viktor Orbán: Przede wszystkim podziękowałbym Bogu! Na posiedzeniu Rady Wojennej w zeszłym tygodniu w Brukseli zaproponowano przyznanie Ukrainie kredytu w wysokości 90 miliardów euro, co sfinansowałoby kolejne dwa lata wojny. Węgry trzymają się z daleka. Ale pozwól, że oszacuję: co tydzień na obu stronach ginie około dziewięciu tysięcy żołnierzy. To czterysta tysięcy żołnierzy rocznie. W dwa lata to osiemset tysięcy zabitych lub częściowo trwale niepełnosprawnych.
Kto odważyłby się moralnie wziąć za to odpowiedzialność? Jeśli bylibyśmy od tego zwolnieni, naszą pierwszą reakcją powinna być wdzięczność!
Magyar Nemzet: Jaka jest pana wiadomość do Węgrów na Boże Narodzenie 2025 roku?
Viktor Orbán: Zachodni świat znajduje się dziś w burzliwych czasach. W takich momentach trudno znaleźć coś, czego można się chwycić. Wracam do prostej nauki chrześcijańskiej: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego!” W tej chwili koncentruję się nie na pierwszej części, ale na drugiej: „Kochaj siebie!“
To nie oznacza samozachwytu czy pochwały siebie, ale raczej docenienie tego, co osiągnęliśmy i nie niedocenianie rezultatów naszego własnego życia: zjednoczona rodzina, dobrze wychowane i wykształcone dzieci, lojalność wobec przyjaciół, kochająca opieka nad rodzicami w ich drodze, zabezpieczenie i utrzymanie miejsca pracy, własny dom, świadome, niezależne życie oraz każdy poświęcony wysiłek dla naszej ojczyzny. To wszystko są powody do samorefleksji. Odpowiednia samoświadomość prowadzi do szacunku do siebie, a szacunek do siebie prowadzi do uznania sukcesów i osiągnięć innych, a tym samym do miłości bliźniego. Nie widzę innej drogi, która przyniosłaby Węgrom pokój!
Tłumaczenie: UNSER-MITTELEUROPA
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
UPADEK EUROPY !
Autor zajmuje się islamem od prawie 30 lat. Ta książka, wydana wreszcie po raz pierwszy w Polsce, pokazuje islam w całej jego nieupiękrzonej rzeczywistości jako egzystencjalne zagrożenie dla wolności i demokracji na świecie. Jeden z czytelników napisał: „Jan Sobiesky – Austriak polskiego pochodzenia, pokazuje nam w swojej nowej książce, jakie niebezpieczeństwo na nas czyha: ´niebezpieczeństwo bycia podbitym przez wyznawców faszystowskiej ideologii o podłożu religijnym, która gardzi ludzką godnością – ISLAM – (a nie ´islamizm´)!´.”Do zamówienia bezpośrednio w wydawnictwie: capitalbook.com.pl/pl/p/Upadek-Europy-Marian-Pilarski/5494
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
NASZA MITTELEUROPA jest publikowana bez irytujących i zautomatyzowanych reklam wewnątrz artykułów, które czasami utrudniają czytanie. Jeśli to doceniasz, będziemy wdzięczni za wsparcie naszego projektu. Szczegóły dotyczące darowizn (PayPal lub przelew bankowy) tutaj (Details zu Spenden (PayPal oder Banküberweisung) hier.).






