web analytics

Obraz: Karykatura: Klaus Stuttmann

Dawno temu „modlono się” o korzystnych migrantów, którzy zapewnią emerytury Niemców, jednak rzeczywistość okazała się straszliwą klęską. Dzięki niepowstrzymanej imigracji rośnie również liczba zagranicznych emerytów, którzy nigdy nie wpłacali na fundusz emerytalny.

Państwo staje się przypadkiem socjalnym

W obliczu tego państwo może samo stać się przypadkiem socjalnym, a ubóstwo emerytalne nową normą, jak donosi anonymousnews. Każdy z nas pragnie pewnie spędzić zasłużoną emeryturę w spokoju, ciesząc się dobrą rente. W „idealicznym” przypadku w dobrym zdrowiu i bez egzystencjalnych problemów, może nawet w własnym domku lub gdzieś pod palmami na plaży.

Rzeczywistość wygląda jednak dla niektórych znacznie gorzej. Prawie 70 procent Niemców obawia się nadchodzącej biedy na starość. Wiele osób już się z tym boryka i stara się jakoś prowadzić godne życie lub po prostu być najedzonym i mieć w zimie w miarę ciepło.

Emeryci przeszukujący kontenery na śmieci w poszukiwaniu zwrotnych butelek stali się smutnym obrazem najlepszego Niemca wszech czasów. Tam jednak odzwierciedla się także inny problem, źle ukierunkowana polityka migracyjna, która już dawno dotarła do systemu emerytalnego i socjalnego.

„Bo jedno jest pewne, emerytura” – minęło 40 lat od tego „wyznania” ówczesnego ministra finansów Norberta Blüma (CDU), i już wtedy nie było to do końca wiarygodne. Dziś, jednak, czarno na białym widać, że to już się nie zbilansuje. Kto otwiera list z coroczną informacją o emeryturze, ten już się domyśla, że woda sięga mu do szyi. Nie potrzeba do tego kanclerza Fryderyka Merza, który głośno oznajmia, że obywatel dostanie tylko „minimalną emeryturę”, jeśli w ogóle.

„Napływ” emerytów-migrantów do systemu socjalnego

Kto więc przez całe życie zawodowe regularnie wpłacał składki, nie może już polegać na tym, że otrzyma dostateczną emeryturę. A już na pewno nie ten, kto z powodu wychowania dzieci, choroby lub pobytów za granicą nie mógł wpłacać składek w sposób ciągły. W takim przypadku obowiązuje tzw. „minimalne zabezpieczenie”, aby w miarę osiągnąć poziom, który zabezpieczy podstawowe potrzeby egzystencjalne. Na dużo więcej to minimalne zabezpieczenie się nie nadaje.

Na koniec ubiegłego roku około 764 000 osób w Niemczech pobierało minimalne zabezpieczenie na starość. Wśród nich nie tylko osoby, które oczekiwanie wpłacały niewiele na oszczędności emerytalne, ale również te, które w ogóle nic nie wpłaciły do funduszu emerytalnego. W latach 2020-2025 liczba zagranicznych beneficjentów minimalnego zabezpieczenia na starość wzrosła niewiarygodnie o 81 procent. To oznacza, że więcej niż co trzeci w systemie ma migracyjne pochodzenie.

Wskaźniki korzystania ujawniają więc całkowity zakres kryzysu emerytalnego, podczas gdy 2,8 procent niemieckich emerytów jest zmuszonych korzystać z minimalnego zabezpieczenia, to u obcokrajowców jest to już ponad jedna czwarta. Ukraińcy, Syryjczycy i Afgańczycy prowadzą tę listę.

Należy przypomnieć sobie przy tym powtarzane jak mantra „historie”, że Niemcy potrzebują imigrantów, aby zabezpieczyć emeryturę. To działa bardzo źle, gdy imigranci wkraczają bezpośrednio do systemu socjalnego.

Systemy całkowicie przeciążone

Minimalne zabezpieczenie jest oczywiście świadczeniem socjalnym i de facto nie ma nic wspólnego z emeryturą. Nie można jednak całkowicie ich rozdzielić. Na koniec dnia podatnikowi i tak jest wszystko jedno, z jakiego funduszu finansowani są zagraniczni beneficjenci minimalnego zabezpieczenia. Nasze systemy są znane z tego, że są całkowicie przeciążone, a mianowicie wszystkie. Niezależnie od tego, czy chodzi o system emerytalny, socjalny, czy zdrowotny, szybciej czy później musi dojść do głośnego załamania. I najpóźniej wtedy ani kosmetyczne „mini-reformy”, ani państwowe dotacje nie będą wystarczające.

Zbankrutowane państwo oczywiście nie jest w stanie łatać dziur. Pozostali płatnicy składek i netto nie będą mogli dźwigać tego ciężaru. Nawet bez apokaliptycznych scenariuszy można sobie wyobrazić, że przepaść między bogatymi a biednymi będzie się jeszcze bardziej pogłębiać. Państwo samo stanie się przypadkiem socjalnym, a ubóstwo emerytalne stanie się normą.

Jakakolwiek imigracja, a tym bardziej nielegalna, nie może wyrównać demograficznego deficytu, jeśli w każdym przypadku atrakcyjniej jest położyć się w społecznej huśtawce, zamiast być częścią społeczeństwa produkcyjnego na rynku pracy.

***

Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!

U P A D E K    E U R O P Y !

TERAZ ponownie w sprzedaży!
Autor zajmuje się islamem od prawie 30 lat. Ta książka, wydana wreszcie po raz pierwszy w Polsce, pokazuje islam w całej jego nieupiękrzonej rzeczywistości jako egzystencjalne zagrożenie dla wolności i demokracji na świecie. Jeden z czytelników napisał: „Jan Sobiesky – Austriak polskiego pochodzenia, pokazuje nam w swojej nowej książce, jakie niebezpieczeństwo na nas czyha: ´niebezpieczeństwo bycia podbitym przez wyznawców faszystowskiej ideologii o podłożu religijnym, która gardzi ludzką godnością – ISLAM – (a nie ´islamizm´)!´.”Do zamówienia bezpośrednio w wydawnictwie: capitalbook.com.pl/pl/p/Upadek-Europy-Marian-Pilarski/5494

 

 

 

 

***

W języku niemieckim ukazała się  nowa książka 

 

Nowa publikacja: 

Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”

Do zamówienia bezpośrednio ze strony:

https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887

 

 

 

 

 

 

 

***

Polityczna reklama KLUBU PARLAMENTARNEGO WOLNOŚCI Więcej informacji tutaj w ogłoszeniu o transparentności
(Eine politische Anzeige des FREIHEITLICHENPARLAMENTSKLUBS
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert