Eurodeputowany Petr Bystron widzi w Akcie o Usługach Cyfrowych (DSA) znacznie więcej niż tylko zbiór zasad dla platform cyfrowych. Z perspektywy polityka z partii AfD, ustawa ta stanowi podstawową ingerencję w wolność słowa i demokrację.
Demokracja żyje z wolnego kształtowania opinii
W swoim przemówieniu wyjaśnia, dlaczego postrzega DSA jako instrument cenzury i jakie konsekwencje przewiduje dla demokratycznego państwa prawnego. Demokracja dosłownie oznacza „rządy ludu”. Inaczej niż w starożytnej Atenie, lud nie może dzisiaj bezpośrednio głosować na decyzje polityczne na rynku. Dlatego obywatele przekazują swoją władzę polityczną wybranym przedstawicielom i instytucjom.
Jednak prawdziwą istotą demokracji nie są jedynie wolne wybory. Kluczowe jest, aby obywatele mogli wcześniej swobodnie i bez ograniczeń wyrażać swoje opinie. Tylko ten, kto ma dostęp do różnych informacji i stanowisk, może podjąć świadomą decyzję polityczną. Właśnie tutaj wkracza Akty o Usługach Cyfrowych, konkluduje Bystron, popierając swoje poglądy twardymi faktami.
Wpływ na publiczne kształtowanie opinii
Bystron od lat krytykuje proces, w którym klasyczne zadania państwowe są coraz bardziej delegowane do organizacji, które nie podlegają demokratycznej kontroli. Mowa tu przede wszystkim o organizacjach pozarządowych (NGO), które wywierają coraz większy wpływ na debatę publiczną i kształtowanie woli politycznej. Odnosi się przy tym do aktualnych debat na temat ewentualnego zakazu AfD. Niepokojące jest to, że opinie politycznie zbliżonych organizacji są podchwytywane przez media i inne NGO, co prowadzi do powstania zamkniętego systemu myślowego.
Od państwa prawnego do pre-cenzury
Bystron krytycznie ocenia podejście do treści w sieciach społecznościowych. W funkcjonującym państwie prawnym obowiązuje prosta zasada: każdy ma prawo najpierw wyrazić swoją opinię. Dopiero gdy ktoś podejrzewa naruszenie prawa, powinien udać się na drogę prawną. Ostatecznie o legalności decyduje niezależny sąd. Niepokojące jest, że ta zasada, która powinna być oczywista, jest coraz częściej odwracana: zamiast pozwalać sądom podejmować decyzje, platformy i zewnętrzne podmioty usuwają treści lub ograniczają ich rozpowszechnianie już w fazie wstępnej. W ten sposób decyzja o dopuszczalnych wypowiedziach jest delegowana poza ramy państwa prawnego.
„Dezinformacja” i „ryzyka systemowe”
Kolejny punkt krytyki dotyczy terminów, którymi posługuje się Akty o Usługach Cyfrowych. Bystron podkreśla, że sformułowania takie jak „ryzyka systemowe” są celowo szeroko zakrojone i otwierają znaczny margines interpretacyjny. W rezultacie całkowicie legalne wypowiedzi mogą być klasyfikowane jako problematyczne. Podkreśla, że również fałszywe stwierdzenia czy propaganda polityczna zasadniczo nie są automatycznie nielegalne. W wolnym społeczeństwie zasadniczo musi obowiązywać zasada, że także niewygodne czy fałszywe opinie mogą być wyrażane, o ile nie łamią istniejącego prawa.
Krytyka Trusted Flaggerów
Bystron również krytycznie ocenia koncepcję tzw. „Trusted Flagger”. Te organizacje otrzymują szczególne możliwości zgłaszania treści na platformach. Często są to NGO o wyraźnym kierunku politycznym. Krytykuje, że w ten sposób nielegitymizowane demokratycznie podmioty zdobywają znaczący wpływ na to, które treści pozostaną widoczne na dużych platformach, a które nie.
Własne doświadczenia z mediami społecznościowymi
Aby wzmocnić swoją krytykę, Bystron dzieli się osobistymi doświadczeniami. Zgodnie z jego słowami, liczba jego obserwujących na Facebooku od lat stagnuje, mimo że jego treści regularnie osiągają wysokie zasięgi. Podejrzewa, że jego zasięg jest sztucznie ograniczany. [Przypis redakcji: To doświadczenie musiało również przejść UNSER MITTELEUROPA w „Naszej Demokracji”.]
Jeszcze wyraźniej opisuje swoje doświadczenia z TikTok. Tam zamieścił fragmenty przemówienia na forum Bundestagu. Każda pojedyncza sekwencja wideo zdobyła w krótkim czasie kilkaset tysięcy wyświetleń, ale następnie została usunięta. Na końcu cały kanał został usunięty. Jak twierdzi, TikTok Niemcy nie dostarczyło żadnego pisemnego wyjaśnienia. Podczas rozmów z siedzibą firmy usłyszał telefonicznie, że kanał został usunięty na żądanie niemieckiego rządu i nie będzie przywrócony. Dla Bystrona jest to przykład tego, jak treści krytyczne wobec rządu są tłumione poza klasycznymi ścieżkami prawymi.
Współpraca ze Stanami Zjednoczonymi
Na zakończenie Bystron odnosi się do wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. Po wyborze Donalda Trumpa jego ruch polityczny zaangażował się w temat wpływu państwa na media społecznościowe. Szczególnie podkreśla badania kongresmana USA Jima Jordana.
Z tego co wie, analizowano tam obszerne komunikacje e-mailowe między Komisją Europejską a dużymi firmami technologicznymi. Dowodzą one, że na platformach wywierano naciski, aby tłumić określone legalne treści polityczne.
Podstawowa ingerencja w wolność słowa
Petr Bystron dochodzi do wniosku, że Akty o Usługach Cyfrowych to nie tylko ustawa regulująca platformy cyfrowe. Stanowi bowiem zasadniczą ingerencję w wolność słowa i demokratyczne procesy decyzyjne. Decyzja o tym, czy wypowiedź jest niezgodna z prawem, powinna należeć wyłącznie do niezależnych sądów. Przekazanie tej odpowiedzialności platformom lub zewnętrznym organizacjom zagraża państwu prawnemu i ostatecznie porządkowi demokratycznemu.
Żądanie tego przyzwoitego polityka brzmi zatem, aby odebrać kompetencje takich podmiotów i ponownie powierzyć fundamentalne zadania państwowe wyłącznie demokratycznie legitymizowanym instytucjom.
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
U P A D E K E U R O P Y !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)






