Zdjęcie: Aerial Mike/Shutterstock
W wyniku jednogłośnej decyzji wszystkich państw członkowskich UE, jak wiadomo, kilkudziesięciu obywateli UE zostało pozbawionych swoich praw obywatelskich. Powodem była jedynie krytyczna analiza polityki Rosji ze strony UE.
Wydaje się, że należy to traktować jako kolejny znak czasów, w których bez skrupułów lekceważy się dekady obowiązujące porządki prawne, zgodnie z aktualnie dominującym „prawem silniejszego”.
Nawet Holandia się zgodziła
Takie wydarzenia miały miejsce bez jakiegokolwiek uprzedzenia, bez jakiegokolwiek postępowania i bez jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia; Holandia również głosowała za, jak donosi deanderekrant.
Osoby dotknięte tymi decyzjami nie mogą się bronić prawnie, ponieważ, jak wiadomo, nie naruszyły żadnego prawa. „To niewyobrażalne”, powiedział niemiecki eurodeputowany Michael von der Schulenburg, który dokładnie zbadał tę sprawę. „Ci ludzie zostali ogłoszeni wszelkimi prawami wolnymi. Cofamy się tym samym do średniowiecza.”
W ubiegłym miesiącu w Szwajcarii i Niemczech wywołało poruszenie, gdy ujawniono, że szwajcarski pułkownik w stanie spoczynku Jacques Baud znalazł się na liście sankcji UE. Rada Europejska (państwa członkowskie) oraz Komisja Europejska oskarżają go o bycie „głosem” dla „pro-rosyjskiej propagandy”. Ponadto miał on szerzyć „teorie spiskowe”. Oświadczał, iż „Ukraina zainscenizowała własną inwazję, aby móc dołączyć do NATO”. Baud, który wcześniej pracował m.in. dla NATO i ONZ oraz opublikował liczne książki, uchodzi za uzdolnionego analityka geopolitycznego, chociaż bardzo krytycznego wobec polityki UE. Nie ma jednak żadnych powiązań z Rosją. Nie oskarża się go o złamanie jakiegokolwiek prawa. Sam twierdzi, że domniemana „teoria spiskowa”, na którą powołuje się Komisja Europejska, pochodzi od ukraińskiego urzędnika, którego jedynie zacytował.
Obywatele sankcjonowani bez naruszenia prawa
Jednakże, wydaje się, że obecnie takie oskarżenia, bez dalszego uzasadnienia czy wskazania źródła, wystarczają UE, aby umieścić go na liście sankcji. Lista ta stanowi część sankcji przeciwko Rosji. Baud jest obecnie 59. osobą na tej liście, na której znajdują się nie tylko Rosjanie, ale także Niemcy, Szwajcarzy, Francuzi i inni, jak np. szwajcarsko-kameruńska aktywistka polityczna Nathalie Yamb czy niemiecki dziennikarz i krytyk Izraela Hüsseyin Dogru.
Skutki tego działania dla Bauda i innych są jednak trudne do wyobrażenia. Ich konta bankowe zostały zablokowane, nie mogą podróżować w obrębie UE ani w europejskiej przestrzeni powietrznej. Nikt nie może nawiązywać z nimi relacji gospodarczych ani w jakikolwiek sposób ich wspierać finansowo. Nie mogą więc osiągać jakiegokolwiek dochodu. „Stali się całkowicie pozbawieni praw”, wyjaśnia von der Schulenburg w wywiadzie z szwajcarskim prawnikiem dr Pascalem Lottazem.
Von der Schulenburg od dłuższego czasu angażuje się w obronę losu osób objętych sankcjami. We wrześniu 2025 r. opublikował obszerną opinię prawną, która na jego życzenie została stworzona przez dwie prawniczki, prof. dr Ninon Colneric oraz prof. dr Alinę Miron, analizującą reżim sankcji.
Całkowita arbitralność UE bez podstawy prawnej
Jednakże procedura leżąca u podstaw mechanizmu sankcji okazuje się całkowicie nieprzejrzysta. Von der Schulenburg wyjaśnia, „nie wiemy, co stoi za decyzją, kto ją podejmuje, ani dlaczego konkretne osoby są wybierane. Cały proces jest zatem tajny. Osoby dotknięte nie są uprzednio powiadamiane. Wszystko, co widzimy, to sama decyzja. A ta składa się z nie więcej niż krótkiego opisu.”
Sprawa staje się jednak jeszcze bardziej niezwykła, ponieważ, według oceny von der Schulenburg, osoby dotknięte nie mają nic, czym mogłyby się bronić. „Nie złamały żadnego prawa. Nie mam pojęcia, co więc te osoby mogą zrobić. Nie ma również czasowego ograniczenia sankcji, ani nie określono konkretnych działań, które mogłyby prowadzić do ich wykreślenia z listy.”
Analiza von der Schulenburg jest potwierdzona przez prawniczkę dr Alexandrę Hofer z Uniwersytetu Utrecht, która również była przesłuchiwana przez Lottaza. „Osoby dotknięte nie otrzymują żadnych informacji. Brak oskarżeń, brak faktów, nic. To nie jest środek prawny, lecz czysto administracyjny”, wyjaśnia Hofer.
TSUE jako pomocnik Rady UE?
Osoby dotknięte mogą zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), ale zdaniem Hofer to niewielka szansa na sukces. „To, co robi sąd, to jedynie sprawdzenie, czy to, co w orzeczeniu jest powiedziane, jest faktograficznie poprawne. W przypadku Bauda mówi się, że jest „głosem rosyjskiej propagandy”, i to wszystko. Nie mówi się, że jest opłacany przez Rosję. Załóżmy, że to zaskarży, co to właściwie znaczy ‚„głos”? Nikt tego nie wie. TSUE nie bada, czy decyzja sankcyjna jest sama w sobie zgodna z prawem lub proporcjonalna. TSUE zachowuje się bardzo z szacunkiem wobec Rady Europejskiej. Przyjmuje się, że decyzje polityczne dążą do legitymizowania celów”. Podaje przykład dwóch rosyjskich oligarchów, którzy zostali umieszczeni na liście sankcji i zaskarżyli to przed TSUE. „Otrzymali rację, ponieważ opis w decyzji sankcyjnej okazał się błędny. Opis ten został następnie dostosowany, a oni po prostu zostali ponownie umieszczeni na liście.”
Według Hofer reżim sankcji ma swoje korzenie w ustawodawstwie antyterrorystycznym, które zostało uchwalone po zamachach z 11 września 2001 roku. Wyjaśnia, że Rada Europejska na mocy traktatu lizbońskiego (2007) zyskała uprawnienia do działania prewencyjnego w obliczu groźby zamachów terrorystycznych. Dzięki temu można uderzać w rzekomych zagranicznych terrorystów, bez potrzeby przeprowadzania postępowania prawnego. „Jednak”, mówi Hofer, „to narzędzie jest teraz wykorzystywane przeciwko własnym obywatelom, którzy krytykują działania UE.”
Lottaz, inicjator Neutrality Studies, organizacji akademickiej specjalizującej się w tematyce geopolitycznej neutralności, zwraca uwagę, że każdy może stać się ofiarą. „Może to spotkać nas wszystkich. Jedyne, co Rada Europejska musi zrobić, to oskarżyć kogoś o tzw. manipulację i ingerencję w informacje zagraniczne. Wystarczy jeden akapit, w którym można dosłownie wszystko zawrzeć. Jesteśmy narażeni na arbitralność anonimowych urzędników.” Obawia się, że teraz nałożone sankcje to dopiero początek. „Teraz mają to narzędzie. Bardzo praktyczne narzędzie. Można je stosować przeciwko każdemu i wszystkiemu.”
Jednak von der Schulenburg uważa, że szczególnie niepokojące jest to, że praktycznie nikt nie oburza się na ten rozwój sytuacji. „Ugruntowane media prawie o tym nie informują. W Parlamencie Europejskim otrzymuję wsparcie najwyżej od dziesięciu posłów. UE niszczy siebie jako państwo prawne, a nikt nie wydaje się tym zaniepokojony.”
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
UPADEK EUROPY !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
NASZA MITTELEUROPA jest publikowana bez irytujących i zautomatyzowanych reklam wewnątrz artykułów, które czasami utrudniają czytanie. Jeśli to doceniasz, będziemy wdzięczni za wsparcie naszego projektu. Szczegóły dotyczące darowizn (PayPal lub przelew bankowy) tutaj (Details zu Spenden (PayPal oder Banküberweisung) hier.).







